Recepty zo .. stareho chlieba 1

Pierwszy powód, który zakazuje wyrzucania chleba to tradycja, która także każe pocałować kromkę, która nam upadła. Bo chleb jest w naszej kulturze rzeczą szczególną, świętą, chociaż niebywale codzienną. I należy się mu szacunek. I wszyscy to wiemy, i mam nadzieję, że nie zapominamy. Więc nie wyrzucamy nawet małej, twardej, suchej kromeczki. Nie wyrzucamy jej również dlatego, ponieważ możemy z niej zrobić całkiem sporo pysznych, prostych i błyskawicznych potraw.

Najprostszą bodajże rzeczą, wielu nam przypominającą „dawne“ czasy dzieciństwa są kawałki wczorajszego chleba z kawałkiem żółtego sera smażone na patelni na maśle lub oleju. Technik ich przygotowania jest kilka. Moja ulubiona polega na posmarowaniu raczej mocno wyschniętych kromek masłem z dwóch stron. Tak przygotowane kromki smażę z jednej (jak to robiła moja Babcia oraz Mama) na suchej patelni na średnim ogniu do lekkiego zrumienienia. Po odwróceniu na drugą stronę, na stronie przysmażonej należy położyć gruby kawałek żółtego sera (i szczerze mówiąc moim zdaniem najlepiej smakuje ser nie pierwszej świeżości) i trzymać grzanki, aż ser lekko się przyklei, a spodnia strona grzanki zrumieni. Czas teraz na decydujący i wymagający sporej wprawy moment – grzanki należy ponownie odwrócić, by ser znalazł się pod spodem i pomagając sobie widelcem „szorować“ kromką po patelni, by ser mocno się przysmażył – trwa to kilka sekund (ser nie może się bowiem przypalić). Żeby nie było za trudno, na patelnię nie wkładam więcej niż cztery kromki, w innym wypadku niektóre mogą się za mocno przypalić. Gorące grzanki najbardziej smakują z grubym plastrem pomidora (najlepiej z własnej grządki) posypanego solą. W dawnych czasach, zimową porą, kiedy pomidory w sklepach nie gościły grzanki pałaszowaliśmy z domowym keczupem według przepisu z ostatniej strony „Przekroju“ bodajże z roku 1983. Ci, którzy znają takie grzanki, wiedzą, że to pycha jest spora, a Ci, którze jeszcze nich nie znają, niech nie wierzą na słowo, tylko je zrobią.
Oczywiście takie grzanki smakują również wspaniale podane z rukolą, suszonymi pomidorami, tapenadami, anchois, długodojrzewającą szynką, salami, etc. – można jest podawać na wiele sposobów. Moim jednak zdaniem najwięcej uroku ma ich przaśna wersja – czyli czerstwy chleb, zeschnięty ser i świeże masło… Ale to dopiero początek tego, co można zrobić z czerstwych kromek.

Z lekko czerstwego pieczywa wyczarujemy błyskawiczne chrupiące tosty (czyli „zamknięte“ opiekane kanapki), grzanki (na patelni lub w piekarniku) i grzaneczki do zup i sałatek. Z wyschniętych na kamień kromek przygotujemy zaś słynną, śląską wodzionkę. Z czerstwych chałek i chleba tostowego upieczemy słodkie i bardzo sycące owocowe puddingi. Bułki i bagietki nie pierwszej świeżości zamoczymy w roztrzepanym jajku i usmażymy na rumiano na świeżym maśle na sposób francuski (a można je pałaszować na słodko lub w wersji pikantnej). A jeśli czasu będzie więcej to zamienimy je w knedliczki. A to jeszcze nie wszystko!

Czerstwy razowy chleb to podstawowy składnik wspaniałego napoju – kwasu chlebowego. Jest zdrowy, orzeźwiający i świetnie gasi pragnienie. Twarde razowe kromki fenomenalnie nadają się do zagęszczania zup i sosów w polskim stylu – nadając im głęboki, przyjemny aromat oraz sympatyczną konsystencję. Można je wrzucać w całości (nie wymagają tarcia) do gotującego się dania – po kilku minutach się rozpuszczą i nadadzą potrawie smaku i aromatu.

Pszenne pieczywo zaś, które jest już za twarde do przygotowywania kanapek zamienimy w tartą bułkę – do panierowania i zagęszczania kotletów jak i również do wysypywania blachy przed pieczeniem.

Nie wyrzucamy czerstwego chleba. W przewiewnym i ciemnym pojemniku wytrzyma kilka dni. No chyba, że jakimś nieprawdopodobnym trafem małe żyjątka zaczną na nim produkować penicylinę…

 zrodlo   http://www.mniammniam.com/Smakolyki_z_czerstwego_chleba-799a.html
Wodzionka, czyli śląska zupa z czerstwego chleba

Urokliwie prosta i arcytania zupa. Podawana jest czasem z pieczonymi ziemniakami, czyli ratkartoflami lub gotowanymi ziemniakami okraszonymi przysmażoną na złoto cebulką. To wersja na bulionie i ze skwarkami. Czasem tą zupę przygotowywano na wodzie – właśnie od takiego sposobu pochodzi jej nazwa. Zupa ma smak nieskomplikowany, niemniej jednak dobry. Raz na jakiś czas warto spróbować przaśnej zupy!

5-6 kromek mocno czerstwego chleba
6 ząbków czosnku
15-20 dag słoniny
4 szklanki bulionu
sól
2 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki
  1. Obrane ząbki czosnku bardzo drobno posiekaj, następnie rozetrzyj ze sporą szczyptą soli. Chleb pokrój na sporą kostkę.
  2. Słoninę pokrój na małą kostkę, wrzuć na patelnię, lekko posól i wytop chrupiące skwarki.
  3. Bulion doprowadź do wrzenia.
  4. Kostki chleba i czosnek rozłóż do 4 talerzy, dodaj skwarki i po łyżce wytopionego z nich tłuszczu. Zalej wrzącym bulionem.
  5. Posyp natką pietruszki i od razu podawaj.

Dodatkowe informacje Zupa najlepiej smakuje na domowym, mięsnym bulione, niemniej jednak można ją również przygotować na bulionie z kostki.
Smak zupa będzie miała bogatszy, jeśli do jej przygotowania użyjesz wędzonej słoniny.

Kwas chlebowy
est zdrowy, orzeźwiający i świetnie gasi pragnienie. Dobry latem, pyszny zimą. Przy prawdzimym, domowym kwasie chlebowym chowa się każda cola i oranżada!
25 dag czerstwego żytniego chleba razowego (pyszny jest kwas na chlebie litewskim z kminkiem)
2 dag drożdży
4 litry wody
1 cytryna
1 i 1/2 szklanki cukru
4 rodzynki
  1. Chleb do przygotowania kwasu musi być całkowicie naturalny – czyli upieczony na zakwasie bez żadnych chemicznych dodatków.
  2. Czerstwy chleb pokrój na kromki, ułóż na blasze i wstaw do nagrzanego piekarnika do 180 stopni na 3-5 minut, aż nabierze głębokiego, brązowego koloru i będzie lekko przypalony na brzegach.
  3. Chleb przełóż do dużego naczynia, zalej wrzącą wodą, odstaw na kilka godzin. Całkowicie wystudzony płyn przecedź przez kilka warstw gazy, dodaj cukier, roztarte z cukrem droższe oraz wyciśnięty sok z cytryny. Dokładnie wymieszaj, odstaw na 24 godziny w temperaturze pokojowej.
  4. Kwas przelej do butelek, do każdej włóż po rodzynce, butelki zamknij i wstaw do chłodnego pomieszczenia. Jest dobry już 2-3 dniach. Można go przechowywać przez kilka tygodni w szczelnie zamkniętych butelkach.

Dodatkowe informacje
Kwas możesz przyrządzić także z dodatkiem mięty (1/2 łyżeczki suszonych liści na 4 litry wody) lub kminku (1 łyżeczka całych ziaren na 4 litry wody) dodanych do chleba razem z wrzącą wodą.
Kwas będzie miał głęboki, ciemny kolor oraz ciekawą nutę smakową, jeśli część cukru skarmelizujesz i w takiej formie dodasz go do przecedzonego płynu.

Malinowy pudding z czerstwej chałki
Bardzo słodki i sympatyczny wypiek. Bardzo domowy. Smakowity na ciepło i na zimno.
1 duża, czerstwa chałka
5 jajek
1 i 1/2 szklanki słodkiej śmietanki
1/2 kg malin (mogą być rozmrożone)
słoik dobrego dżemu malinowego (ok. 200 ml)
1/2 szklanki cukru
laska wanilii (można zastąpić opakowanie cukru z prawdziwą wanilią lub jedną łyżką ekstraktu waniliowego)
2 łyżki masła
2 łyżki brązowego cukru (można pominąć)
  • Duże naczynie żaroodporne lub formę do pieczenia wysmaruj masłem. Laskę wanilii rozetnij wzdłóż na pół, wyskrob nożem ziarenka z wnętrza. Laskę pokrój na kilka kawałków.
  • Jajka rotrzep z białym cukrem, śmietanką i ziarenkami waniliowymi.
  • Chałkę pokrój na kromki o grubości 1,5 cm. Każdą kromkę posmaruj z dwóch stron warstwą dżemu malinowego. Ułóż w naczyniu, tak by lekko na siebie zachodziły, posyp malinami (jeśli były mrożone, wcześniej lekko je odsącz). Zalej masą jajeczną. Na wierzchu połóż kawałki laski wanilii, posyp brązowym cukrem.
  • Wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 35-45 minut. Pudding będzie upieczony, kiedy masa jajeczna stężeje, a wierzch lekko się zrumieni.

Pridajte Komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *

sk_SKSlovak

Z organizačných a technických dôvodov rušíme oslavy- Deň poľskej vlajky a poľskej diaspóra 18.5.2024 v Rajeckých Tepliciach. O náhradnom termíne Vás budeme informovať.