Morske Oko a legenda o lietajúcej mnícha

Morskie    Oko  i  legenda   o  latającym   mnichu

 

Morskie Oko, „perła” polskich Tatr, jest największym jeziorem tatrzańskim. Rozkłada się na powierzchni prawie 35 hektarów i osiąga głębokość ponad 50 metrów. Kiedyś nazywano go Rybim Jeziorem ponieważ w odróżnieniu od pozostałych jezior tatrzańskich jedynie w jego wodach żyją ryby. W 1836 r. nad jego brzegiem zbudowano pierwsze schronisko turystyczne w Tatrach Wysokich. Wspinają się nad nim wysoko do nieba w górę szczyty górskie: Rysy, Žabia i Hincova veža, Menguszowskie Wierchy, Čubrina, Hrubý vrch  których grań stanowi nie tylko granicę pomiędzy północnymi i południowymi stokami Tatr, lecz także tworzy naturalną granicę państwową Polski i Słowacji.

Morskie Oko jest wielką atrakcją Tatr (nie tylko polskich) i corocznie spotkać przy nim można rzesze turystów. Wielkiemu zainteresowaniu wycieczkowiczów cieszy się zwłaszcza niezbyt wysoka, smukła, szpiczasta skała pochylona trochę w stronę doliny, która swoim kształtem ikolorem wyraźnie odróżnia się od pozostałych skalisk w okolicy. Przewodnicy wskazując ową skałę podniecają ciekawość i wyobraźnię turystów następującą opowieścią:

 

Przed wieloma laty w jednym z klasztorów pod Tatrami żył uczony mnich. Zajmował się ziołolecznictwem i zbieraniem roślin leczniczych w Tatrach. Dzięki nim mógł wyleczyć wielu braci zakonnych i biednych górali spod Tatr, Spiskiej Magury i Pienin.

Mnich był bardzo mądrym człowiekiem. Czasami jednak we śnie pojawiał mu się diabeł namawiając go, aby wykonał sobie skrzydła na których by niczym orzeł latał nad Tatrami.

Grzeszna myśl tak długo nie dawała mu spokoju, że w końcu uległ namowom diabła. Przez trzynaście nocy nie spał tylko pracował wykonując w tajemnicy nieznaną nikomu maszynę latającą. Po skończeniu dzieła przemycił ją tajnie poza mury klasztora, przeszedł bystrym nurtem pobliskiego potoka i wspiął się na wysoką skałę. Tam niecierpliwy z oczekiwania przypiął sobie skrzydła do ramion i na plecy. Szybko zaczął nimi łopotać, oderwał się od skały i wzniósł wysoko w górę niczym ptak lecący naprzeciw jesiennemu słońcu. Leciał ponad polami, potokami, halami, wioskami i miastami. Gdy zaczął krążyć nad Tatrami ciesząc się z  ich pięknej panoramy i marząc o ładnej pasterce z nad brzegu Morskiego Oka, naraz niebo pociemniało i rozległy się słowa napomnienia. Nad latającym mnichem pojawił się anioł. Najpierw pogroził mnichowi i gdy ten nie posłuchał, uderzył w niego piorunem.

Ciało grzesznika spadło niedaleko brzegu Morskiego Oka i pozostało tam na wieki zamienione w zimną skałę w kształcie ogromnego mnicha. Ten do dziś przypomina wszystkim ludziom, że nie wolno bezkarnie naruszać boskie prawa i każdego kto tak uczyni spotka zasłużona kara. Mnich miał na imię Cyprian.

Tyle mówi piękna opowieść wytworzona w ludzkiej fantazji i przekazywana przez wieki między góralami.

Pod Tatrami jednak kiedyś rzeczywiście żył „latający mnich” Cyprian, ale skończył mniej tragicznie niż wspominany przez przewodników powieściowy bohater.

Ojciec Cyprian (Cyprianus) urodził się w śląskich Polkowicach. Jego nazwisko zachowało się w niezbyt dokładnej formie przekazów więc dostępne źródła podają go różnie jako Jaisge lub Jaige albo inaczej – Vogelberg w zależności od transkrypcji. Mylony też bywał z góralskim chłopcem–sierotą o imieniu Marcin, którego wychowaniem zajmowali się zakonnicy w Lewoczy zapewniając mu wykształcenie medyczne.

Brat Cyprian należał do zakonu kamedułów i przez wiele lat żył pracując w pienińskim Czerwonym Klasztorze (Červený Kláštor). Zajmował się zielarstwem. Podczas swoich wędrówek poza klasztorem po Pieninach, w Spiskiej Magurze, Tatrach Bielskich i Wysokich zbierał różne zioła i rośliny. Umiejętnie później nimi leczył niejednego brata zakonnego czy miejscowego górala. Zestawił historycznie pierwszy, cenny herbarz roślin Tatr i Pienin nie tylko ich opisując, ale informując o miejscu gdzie występują.

Podobno skonstruował maszynę latającą, odpowiednik lotni, na której latał z pobliskich Trzech Koron ponad okolicą nad Dunajcem. Zachowane dokumenty niezbyt wiele mówią o próbach latania podjętych przez Cypriana. Polski powieściopisarz Jan Wiktor w oparciu o dokumenty pochodzące z krakowskich archiwów napisał „Skrzydlatego mnicha”, który za swoją odwagę lotniczą poniósł w końcu śmierć spalony na stosie.

Według zadnia współczesnych konstruktorów, Cyprian skonstruował maszynę do latania podobną do późniejszych maszyn Austriaka, Otto Lilienthala.

Po  pierwszej wojnie światowej, spiski historyk  Elemér Koszeghy odnalazł w archiwie miejskim w Lewoczy łaciński tekst napisany w 1760 r. przez profesora z Rimavskej Soboty. Tekst zawierał autentyczny opis zniszczenia maszyny Cypriana:

„Byłem w Spišskej Belej (Białej Spiskiej) na placu, gdzie z  rozkazu biskupa nitrzańskiego Ladislava Matyasovszkého z  Markušoviec  „wóz diabła” spłonął w ogniu. Maszynę zbudował pewien ojciec Cyprianus z lechnickiego (polskiego) klasztoru, który według czerwonych cegieł z których jest zbudowany ludzie nazywają Czerwonym Klasztorem.

Przy spaleniu było sporo ludzi i przybyli nawet czcigodni kanonicy ze Spišskej Kapituly (Spiskiej Kapituły). Ojciec Cyprianus, którego wcześniej nazywali Vogelbergom, przypiął sobie „diabelską maszynę” na szczycie Trzech Koron i dzięki niej doleciał do Morskiego Oka. Pan biskup nie był obecny przy spaleniu maszyny, ale nie mogli widzieć mnicha, którego posłano na miejsce skąd już więcej góry nie zobaczy i nie podlegnie pokusie, aby znów latał .”

Cyprian zmarł prawdopodobnie w 1775 r. Oficjalna wersja mówi, że odszedł z tego świata w celi klasztornej. Inne mówią, że przez długie lata cierpiał za swój pomysł z  lataniem przykuty za karę do murów klasztornych w Pannohalmie lub nawet to, że został zlikwidowany przez Świętą Inkwizycję.

Koszeghy w swoich badaniach twierdził, że w ręce zwierzchników kościelnych został wydany denuncjacją przez swoich współbraci zazdroszczących mu popularności i szacunku, którym się cieszył pomiędzy zwykłym ludem wiejskim. Nie wiadomo też w jaki sposób Cyprian mógł utrzymywać tak żywy kontakt ze światem zewnętrznym i chodzić na liczne wyprawy oraz wędrówki po okolicy ponieważ zakonnicy kamedulscy żyli w absolutnej izolacji. Ta miała im zapewnić pełną koncentrację na sprawy duchowe i życie  prawie w zupełnym milczeniu.

Wiadomo natomiast, że po decyzji biskupa nigdy więcej nie pojawił się poza murami klasztornymi ani nigdy nie zobaczył swoje ukochane Tatry. Biskup uważał, że latać mogą tylko ptaki i ludziom nie wolno jest zmieniać „przykazania boże”.

Tak skończyła się prawdziwa historia mnicha Cypriana – przyrodnika, zielarza, alchemisty, aptekarza, lotniarza tatrzańskiego, producenta lusterek, pirotechniki i człowieka marzącego o lotach na gwiazdy, któremu przyświecało hasło:

 

„AD   ASTRA” – do gwiazd.

 

Kamienny mnich nad Morskim Okiem symbolizuje dzisiaj nie tylko odwieczne pragnienie człowieka latać niczym ptaki, lecz również karę za próbę takiego latania i wolność myśli mnicha z końca XVIII w., która nie była w zgodzie z  „wiecznymi” prawami ziemskimi.

 

 

Waldemar Ireneusz Oszczęda

Pridajte Komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *

sk_SKSlovak

Z organizačných a technických dôvodov rušíme oslavy- Deň poľskej vlajky a poľskej diaspóra 18.5.2024 v Rajeckých Tepliciach. O náhradnom termíne Vás budeme informovať.